Przerażający cień atomówki.

          Niemal natychmiast po zakończeniu wojny w Europie doszło do ochłodzenia stosunków pomiędzy dotychczasowymi sojusznikami.  Amerykanie skutecznie wmówili niemal całemu światu, że to oni wygrali wojnę i chyba sami w to uwierzyli. Tymczasem jeśli spojrzeć na wojenne statystyki sił, to bez trudu zauważymy, że ich udział w zwycięstwie był           ( jeżeli nie liczyć tzw. pomocy wojennej dla ZSRR) niezbyt wielki. Te statystyki tłumaczą częściowo dlaczego Zachód lekką ręką sprzedał nas w Jałcie, wraz z całym Blokiem Wschodnim. Do tego, aby wygrać wojnę na Dalekim Wschodzie, Amerykanie potrzebowali pomocy Sowietów. Ta pomoc w pokonaniu Japonii spowodowała również, nieprzewidziane przez USA, zarażenie ideologią socjalistyczną Chin, Korei, Wietnamu i Mongolii. Nic zatem dziwnego, że nastąpiło ochłodzenie w relacjach sojuszników. USA musiało sobie znaleźć mocnego i wiernego sojusznika w Europie. Francuzi nigdy nie byli postrzegani przez Amerykę jako przyjaciele. Wielka Brytania, pomimo zastraszającego tempa rozpadu Imperium, nie była skłonna zostać wasalem USA. Nie pozwala na to urażona, ale ciągle istniejąca narodowa duma. Padło na Niemcy. Powołanie do życia bardzo marionetkowego w pierwszych latach RFN i sowiecka odpowiedź kompletnie zależnym od Stalina NRD, złamała wcześniejsze umowy o powojennej jedności Niemiec i było faktycznym początkiem zimnej wojny.