Kiedy otrząśniemy się z marazmu?

          Zdecydowałem się na pisanie tego blogu z kilku powodów. Przede wszystkim, aby uzmysłowić młodym ludziom, że w obecnych warunkach mogą sami decydować    o własnej przyszłości, zamiast obarczać winą za obecną sytuację „Styropiany”, czyli w gruncie rzeczy swoich rodziców, bo to oni, swoim uczestnictwem w ruchu społecznym „Solidarność”, doprowadzili do zmian, którymi niestety sami zostali zaskoczeni. Twierdzę tak dlatego, że wmawianie młodemu pokoleniu przez obecnych władców, że „Solidarność” dążyła do wprowadzenia w Polsce kapitalizmu jest ordynarnym oszustwem. Nawet pan Modzelewski, którego trudno posądzać o sympatie względem komuny stwierdził, że za kapitalizm nie spędziłby ośmiu lat w więzieniu. Poza tym, ze spontanicznych 21 Postulatów wynika wprost, że uczestnicy ruchu społecznego chcieli jeszcze większego egalitaryzmu (likwidacja przywilejów), zachodniego poziomu życia (wolne Soboty, wyższe zarobki, dobre zaopatrzenie sklepów, nowoczesna służba zdrowia) i równoprawnego uczestnictwa w rządzeniu krajem. Inaczej mówiąc stworzenia utopii, w której połączono by socjalistyczne zdobycze z zachodnim standardem życia.

            O kapitalizm, jak napisałem poprzednio, walczył jedynie pan Wałęsa. Niestety po 25 latach wolności z tych nadziei spełniło się tylko dobre zaopatrzenie sklepów, przy czym zapewnia je głównie import towarów, czyli coś, przed czym władze PRL broniły się jak przed zarazą. Nadal głosujemy na listy kandydatów do władz sporządzane przez Partie polityczne, których liczebność, w porównaniu z PZPR, jest śmiechu warta. Pomimo tego, że jesteśmy niezadowoleni z rządów naszych wybrańców to nie potrafimy się zdobyć na to, aby uzyskać możliwość sporządzania obywatelskich list wyborczych, na których moglibyśmy umieścić ludzi niezrzeszonych, ale za to rzutkich i z pomysłami, a może nawet wizją jak uczynić z Polski kraj nowoczesny i silny gospodarczo. Wbrew pozorom to jest ciągle możliwe. Niestety zamiast zażądać od władz możliwości kandydowania dla ludzi, którzy zdobyliby poparcie powiedzmy dwudziestu tysięcy obywateli, godzimy się na narzucony nam przez rządzących chocholi taniec i dookoła Wojtek głosujemy na ludzi, którzy jako liderzy już wielokrotnie się nie sprawdzili.

            Oczywiście ten krótki rys historyczny, który dotąd zamieściłem, być może nie przekona młodego pokolenia do ruszenia tyłka i udowodnienia, że Polska to nie tylko „ch.. , dupa i kamieni kupa”, ale jednak kraj, który może zadziwić świat kolejny raz. Internet to znakomite narzędzie w ręku sprawnych organizatorów, ale również wspaniały wentyl bezpieczeństwa dla władzy wszelakiej. Można na nim wyładować swoje frustracje, poczuć się przez chwilę lepiej bo komuś dołożyłem, innego kmiotka zgnoiłem, a że niczego to nie zmieni bo władcy maja krytykę w głębokim poważaniu??? Niestety jak dotąd, z nielicznymi wyjątkami, jest wykorzystywany przez młode pokolenie jedynie do narzekania i osobistych docinków. Cóż. Jak sobie pościelisz ……

                 Do dalszego ciągu mojego blogu sprowokowało mnie stwierdzenie mamy : „teraz to wy macie ciężkie życie”. Na chwilę mnie zatkało, gdyż padło to z ust kobiety, która we wczesnej młodości straciła matkę z powodu raka, jako nastolatka została głową rodziny, gdy Niemcy zabili jej ojca, do końca wojny miała na utrzymaniu cztery młodsze siostry, a w nagrodę dopadło ją jarzmo komuny. To zmusiło mnie do refleksji. Czy rzeczywiście okres PRL-u zasługuje jedynie na plwociny jakimi traktowany jest przez obecne władze i media? Może jednak nie było aż tak źle? Zapraszam do lektury mojego osobistego spojrzenia na tamte czasy pod nieco przewrotnym tytułem „Z butem na gardle”, które zacznę zamieszczać w przyszłym roku. Początek mam już w zasadzie gotowy, ale nie ma to jak z Nowym Rokiem, nowym krokiem. Udanych, miłych Świąt.