Stracone pokolenie ?

 

              Nie będę pisał o innych mitach związanych z teraźniejszością, gdyż doskonale sobie państwo radzicie z ich współtworzeniem, lub obalaniem,     w gorących dyskusjach na różnych internetowych forach. Poza tym moim celem jest nie tylko zwrócenie uwagi na fałsz i obłudę „obalaczy komuny”. Tak naprawdę podjęta przeze mnie próba otwarcia Twoich oczu, drogi młody czytelniku, była spowodowana zdziwieniem. Bo niby dostrzegasz większość nieprawidłowości w funkcjonowaniu państwa, a jednak, poza narzekaniem, nawet nie próbujesz z nimi walczyć. Każda z dotychczasowych ekip rządzących niemal natychmiast po objęciu władzy wycofywała się z obietnic przedwyborczych, ale pomimo tego, że decyzje władz dotyczą w największym stopniu właśnie Twojej egzystencji, nie robisz niczego aby to zmienić. Bo trudno uznać ucieczkę na emigrację za jakiekolwiek wyjście z sytuacji. Ci co już to zrobili, przekonali się po wstępnej euforii, że nie rozwiązało to ich problemów. Bowiem podobnie jak nie da się utopić „robaka” w wódce, tak nie da się uciec od problemów. W pierwszym wypadku najpierw zapuka w główkę pan Katz, a wkrótce po tym robaczek powróci w świetnej formie. W drugim pojawią się nowe problemy, co wcale nie oznacza, że stare odejdą w niebyt. W obu, chcąc nie chcąc, trzeba będzie podjąć działania zmniejszające cierpienia. Obecna sytuacja w kraju i na świecie to niepowtarzalna okazja aby pokazać, że potraficie coś więcej poza obwinianiem o wszystko polityków. Oni są zadowoleni ze swojej sytuacji i ani im w głowie poprawa waszego losu. Bez względu na rozmiary krytyki, czy manifestacji ulicznych, do których po jakiejś kolejnej rządowej aferze bez sensu nawołujecie. Bez sensu, gdyż wystarczy spojrzeć do czego doprowadziły takie protesty uczestników „arabskiej wiosny” czy bliżej Ukraińców? Nie tędy droga. Trzeba się zdobyć na nieco większy wysiłek niż kilkudniowe zdzieranie zelówek i gardeł w Stolicy. Pora na zmianę pokoleń w polskiej polityce. Musicie się zorganizować i przejąc w demokratyczny sposób władzę w kraju. Umiesz liczyć ? – nie licz na to, (że ktokolwiek poza rodzicami coś dobrego dla Ciebie zrobi) powinno stać się waszym mottem. Niestety, jeżeli chcesz aby coś zostało zrobione wedle Twoich oczekiwań musisz to zrobić samodzielnie.

 

              Współczesna kasta polityczna, na całym świecie, pokazała swoją nieudolność i bezradność w walce z obecnym kryzysem. Bez względu na ideologię polityków znajdujących się u władzy, wszystkie kraje rozwiniętego kapitalizmu są pogrążone w recesji. Zwłaszcza z punktu widzenia młodych, dla których obecny poziom bezrobocia jest katastrofą. To, że media bełkoczą coś o uniknięciu recesji w Polsce i powolnym odbijaniu się gospodarki światowej od dna jest jedynie nieudaną próbą zaklinania rzeczywistości. Najlepiej to widać po coraz bardziej histerycznych nagonkach na imigrantów, którzy podobno odbierają pracę miejscowym. Kryzys, którego końca nie widać, obnażył z całą jaskrawością, że żadne znane doktryny ekonomiczne nie są w stanie go zlikwidować. Nie ma znaczenia czy zastosowano rozwiązania liberalne, centrowe, prawicowe, lewicowe, czy tworzone naprędce hybrydy kilku doktryn. Kryzys ma się dobrze i jak tak dalej pójdzie może być jedynym, który się nigdy nie skończy. Co więcej, rosnące kolejne bańki spekulacyjne mogą wkrótce doprowadzić do większej depresji niż ta z lat 30 – tych ubiegłego wieku. Czy nie zaświtała Ci w głowie myśl, że kapitalizm, a przynajmniej jego obecna korporacyjno – globalizacyjna odmiana, podobnie jak inne wcześniejsze formacje ekonomiczne – wspólnota pierwotna, pańszczyzna, niewolnictwo, kupiectwo, wczesny (brutalny i drapieżny, albo inaczej prawdziwie wolnorynkowy) kapitalizm, socjalizm, czy komunizm – przestał już być użyteczny dla współczesnych społeczeństw? Może pora na coś nowego, co zastąpi obecny twór czymś bardziej przyjaznym dla człowieka. Chyba nie liczycie, że obecne „elity”, które bez żenady ogłosiły was straconym pokoleniem, mają jakiś sensowny plan ponownego skierowania świata na ścieżkę rozwoju.

Korzystając z demokracji macie okazję pokazać czy naprawdę coś potraficie. Nie ma się co bać niedoświadczenia młodości. Bez względu na to czy przyjmiecie moją wersję zmian wprowadzonych w Polsce, czy macie swoje odmienne zdanie, to motorem napędowym tych przemian było pokolenie ówczesnych trzydziestolatków. Możecie uniknąć ich błędów i zanim zaczniecie przekształcać swoje plany w rzeczywistość, skonfrontować je z opinią nieco starszych specjalistów. Jednak w żadnym wypadku nie możecie pozwolić na zmianę świata według widzimisię doradców, do czego niestety dopuścił ruch społeczny „Solidarność”. Zaufanie, jakim społeczeństwo obdarzyło wykreowanych przez siebie przywódców, a zwłaszcza zawierzenie doradcom, skończyło się dla niego katastrofą.

           Zupełnie niesłusznie coraz więcej młodych ludzi ulega iluzji, że to cały ruch społeczny „Solidarność” doprowadził Polskę do obecnego stanu.           Te przysłowiowe już „Styropiany” to jedynie mała grupa byłych liderów tworząca obecne elity, która sprzeniewierzyła się ideom ruchu. Miliony Polaków, którzy byli uczestnikami przemian, absolutnie nie zasłużyły na utożsamianie ich z garstką oportunistów bez godności i sumienia, przez których zostali oszukani tak samo jak reszta społeczeństwa. Dlatego jeżeli zdecydujecie się wykorzystać zdobytą z takim trudem demokrację i doprowadzić do pokoleniowej zmiany władzy, musicie podejmować decyzje samodzielnie, uwzględniając porady, ale nie oddając swoich wizji na pastwę specjalistów. Chodzi o to aby nie dać się po raz kolejny wyrolować karierowiczom zachłannym na władzę, czy choćby zwykłym gnidom bez skrupułów. Czy macie szanse na zostanie nowymi polskimi elitami, które zbudują kraj silny gospodarczo? Oczywiście ! Jest całe mnóstwo młodych ludzi w kraju i za granicą, którzy się do tego nadają. Wystarczy aby uwierzyli, że to nowoczesne środki organizowania społeczeństwa i mechanizmy demokratyczne, a nie uliczne protesty, są drogą do celu. Bo spójrzcie jeszcze raz do czego doprowadziła Arabów ich „wiosna”, albo Ukraińców Majdan. Władze uległy zmianie, ale czy narodom, które miały już dosyć poniewierki jest przez to lepiej ? Podobnie jak w Polsce przed 25 – ciu laty władzę przejęli nieodpowiedni ludzie i społeczeństwa nadal cierpią. W wielu przypadkach nawet bardziej niż przed zmianami. Koronnym przykładem jest tutaj Libia. Wam powinno chodzić o to, żeby krajem rządzili ludzie, którzy zaprezentują realną wizję przyszłości Polski silnej gospodarczo i społecznie. Jak to można skutecznie przeprowadzić ? Oto jeden ze sposobów:

           Zdaję sobie sprawę, że cokolwiek by się nie powiedziało o młodzieńczej odwadze w podejmowaniu wyzwań, to oprócz ordynarnych karierowiczów, których trzeba z tego procesu bezwzględnie wyeliminować, właściwie nie ma trzydziestolatków, którzy chcieliby wziąć na siebie odpowiedzialność za jednoosobowe kierowanie państwem. Dlatego proponuję system rządu grupowego z rotacyjną twarzą medialną. Może on być zrealizowany jedynie przez ludzi młodych, którzy zdając sobie sprawę z własnego niedoświadczenia będą w stanie bez urazy rozważyć argumenty przeciwników swoich pomysłów, gdyż nie dorobili się jeszcze ego większego niż szczyty Tatr. Jak taki twór miałby funkcjonować? Proszę bardzo:

Zamiast Premiera i wicepremierów pięcioosobowa grupa młodych ludzi, wszyscy w randze Premiera. Podobnie zamiast Ministrów i Wice, grupy trzyosobowe – wszyscy w randze Ministra. Idealnie, również Urzędy Wojewody i Prezydenta Miasta powinny być objęte tym systemem. Urząd Prezydenta Państwa jest zbędny dla prawidłowego funkcjonowania kraju. Wszystkie decyzje w tych grupach muszą być podejmowane w drodze głosowania. Głosy tylko za lub przeciw, co zapewni szybkie przyjęcie któregoś z proponowanych wariantów rozwiązań. Brak możliwości wstrzymania się od głosu nie przeczy zasadom demokracji. Po prostu osoba, która nie potrafi wyrazić własnego zdania na jakikolwiek temat i pójść czasem na kompromis nie nadaje się do rządzenia. Oczywiście trudno oczekiwać, żeby wszystkich pięciu premierów, czy trzech innych wysokich urzędników, jednocześnie marnowało czas na spotkania z mediami, lub oddzielnie wyrażało swoje własne opinie na interesujące środki masowego przekazu tematy. Prostym rozwiązaniem problemu jest rotacyjna twarz medialna. Otóż jeden z piątki Premierów i z każdej trójki innych wysokich urzędników, będzie przez trzy miesiące koordynował spotkania i prace grupy, reprezentował ją na zewnątrz we wszystkich oficjalnych spotkaniach i przekazywał informacje o pracy rządu, lub ministerstwa, oraz oficjalne urzędowe stanowisko na temat bieżących wydarzeń. Drobnostki i odczytywanie nudnych oświadczeń mogą nadal być domeną rzeczników prasowych. Przy tym Medialny Premier, czy Minister, lub inny wysoki urzędnik, nie będzie miał przywileju bycia najważniejszym członkiem grupy w czasie sprawowania tej funkcji i podejmowania jednoosobowych decyzji. Po trzech miesiącach kolejny członek grupy będzie twarzą w telewizorni i tak aż do końca kadencji. Zalet takiego rozwiązania jest mnóstwo. Przede wszystkim eliminuje niepewność młodych ludzi w podejmowaniu decyzji. Bowiem każda propozycja będzie musiała być przedyskutowana i o ile żadna grupa nie będzie się składała wyłącznie z historyków, inżynierów, czy innej jednolitości wykształcenia lub politycznego doktrynerstwa, oraz umiejętnie posłuży się doradcami, to większość braków i błędów rozpatrywanych projektów zostanie usunięta w trakcie debaty. Ponadto, taki system nigdy nie skarze społeczeństwa na rządy nawiedzonego, lub najlepiej wszystko wiedzącego maniaka, czy też sprytnego i zachłannego na władzę manipulatora, który chciałby po nabraniu doświadczenia politycznego przejąć stery. Równoprawna grupa ludzi, która nie jest zmuszona do posłuszeństwa jednemu „wodzowi”, nie powinna mieć kłopotu z wywaleniem takiego osobnika na zbity pysk. Przy tym w zasadzie likwiduje korupcję, gdyż każdy Premier lub wysoki urzędnik dysponuje tylko jednym głosem i trzeba „posmarować” co najmniej kilu osobom by osiągnąć oczekiwane rezultaty. Do tego eliminuje wpływ ideologii partyjnych, a wraz z nimi jedynie słusznych rozwiązań ekonomicznych w podejmowaniu decyzji. Bowiem jak wspomniałem wyżej nawet najlepsza formuła ekonomiczna nie jest w stanie zapewnić sprawnego funkcjonowania państwa jako całości. Organizm państwowy to twór zbyt złożony, aby mógł funkcjonować w oparciu o jedną ogólną doktrynę ekonomiczną. Zupełnie inne rozwiązania są potrzebne do osiągnięcia szybkiego rozwoju gospodarki w Polsce A a inne w B i C. Inne kłody zostały rzucone pod nogi przedsiębiorcom, a inne usługodawcom, czy rolnikom. Biedakom trzeba wreszcie pomóc w nauce łowienia ryb, zamiast rozdawać je za darmo. Sektor finansowy powinien ponownie zacząć wspomagać gospodarkę, do czego został utworzony, a nie tłuc kasę na papierach bezwartościowych, która to działalność nie bogaci ani państwa, ani społeczeństwa, a wręcz jest jedną z głównych przyczyn współczesnej mizerii świata. Moim zdaniem, myśląca nowocześnie grupa młodych ludzi, nieograniczonych ideologią i dyscypliną???!!! (czy to jeszcze PRL, że „wódz” jest nieomylny?) partyjną, a posiadająca choćby jakieś resztki ideałów i rozumiejąca, że żaden wytrych nie pasuje do wszystkich zamków, jest w stanie sprawdzić w praktyce funkcjonowanie mojego pomysłu. Mam nadzieję, że skusiłem do działania pokolenie, które jeżeli będzie straconym to tylko na własną prośbę. Pozostaje pytanie jak to przeprowadzić.

         Czas jest idealny. Oprócz ludzi „żłopiących bezpośrednio z koryta” cała reszta ma dosyć obecnej rzeczywistości i wszystkich partii na polskiej scenie politycznej. Łażenie w protestach po ulicach miast nie ma sensu. Nawet jeżeli po wielu miesiącach doprowadzi to do zmiany rządu, to po raz kolejny dorwie się do władzy ktoś z obecnych elit, lub jakiś sprytny demagog. Tę lekcję przerobił za was ruch społeczny „Solidarność”. Trzeba wyciągnąć prawidłowe wnioski z najnowszej historii i wreszcie skorzystać z demokracji. Kolejne wybory są niemal za rogiem, czyli wystarczająco blisko aby ogień, który pobudzi młodych do działania, nie zdążył zamienić się w słomiany. Przy tym nawet Tusk zauważył, że przy całej niechęci społeczeństwa do PiS i jego prezesa, nadchodzące wybory mogą pozbawić PO władzy i uciekł na ciepłą posadkę do Brukseli. Pani Kopacz oczywiście szybciutko obiecała kolejne gruszki na wierzbie, ale nawet dotąd bardzo przychylne PO media już następnego dnia zauważyły, że budżetowi brakuje na ich realizację blisko 200 miliardów PLN. Trochę nieprofesjonalny nowy rząd i kolejny brak wyników jeszcze bardziej osłabi PO przed wyborami. To trzeba wykorzystać. Lepsza okazja nie powtórzy się przez dziesięciolecia. Organizacja ruchu w dobie internetu, darmowej poczty elektronicznej, portali społecznościowych, SMS – ów, Skype – ów i łasych na zamieszanie mediów nie powinna stanowić problemu. Przypominam, że wielomilionowy ruch społeczny „Solidarność” udało się zorganizować w zaledwie kilka miesięcy, korzystając jedynie z PTTK – Poczta, Telegraf, Telefon i Kurierzy. Jestem pewien, że wystarczy wprawić machinę w ruch a młodzi ludzie poprą inicjatywę, bo przecież nie wszyscy chcą emigrować. Pomijając zadziwiający fakt, że pierwszy raz w historii Polski masowa emigracja następuje w czasach pokojowych, wolnych od prześladowań, dyktatorów, przegranych powstań i bardzo głębokiego kryzysu ekonomicznego. Z całą pewnością większość społeczeństwa wolałaby żyć dobrze we własnym kraju, niż tułać się za chlebem. Poza tym ja wiem, że przyjemniej jest przeliczać funciaki czy eurasy na złocisze i budzić zazdrość w rodakach, niż otwarcie przyznać, że za miejscową płacę minimalną w kraju emigracji dziaduje się tak samo jak za najniższą stawkę w Polsce. Przeliczanie walut nie zmieni rzeczywistości. Trzeba zarabiać co najmniej średnią w dowolnym kraju pobytu, aby jako tako wiązać koniec z końcem. Nie wierzę, że pokolenie, które zmieniło oblicze świata, wychowało tylko niedojdów, którzy pomimo posiadania nieporównywalnych z latami 80 – tymi możliwości zmiany własnego losu, rzucili rękawicę nawet nie podejmując próby walki o własną lepszą przyszłość. To może być ostatnia okazja do skutecznego działania. Za kilka lat niemal idealne warunki polityczne do przeprowadzenia zmian przestaną egzystować. Również ubezwłasnowolnienie gospodarcze Polski, które w obecnej sytuacji wciąż można wykorzystać jako lokomotywę rozwoju, może pójść zbyt daleko by cokolwiek uratować.

            Jeżeli teraz zaproponujecie rozsądny program zmian, a nie gruszki na wierzbie, to nie tylko młodzi, ale także reszta społeczeństwa, nie wyłączając tych siedzących do tej pory na kanapach, ruszy do urn. Frekwencja będzie dla was bardzo istotna bo potrzebujecie absolutnej większości w Sejmie by bez przeszkód zrealizować swój program, a „koryciarze” będą się bronili przed zmianami wszelkimi sposobami. Łącznie z masowym nawiedzaniem lokali wyborczych i tworzeniem przedziwnych koalicji. Ponieważ, zgodnie z istniejącymi wymogami, musicie założyć jakąś partię, władcy mogą wam utrudniać rejestrację. W razie czego jest prosty sposób obejścia przeszkody. Możecie gremialnie zasilić szeregi którejś z istniejących marginalnych partii o ładnej nazwie, np. Demokracja Bezpośrednia, Lepsza Polska, czy Przymierze dla Polski i przejąć dowodzenie na walnym zgromadzeniu. Gdyby jednak takie rozwiązanie było konieczne, to nie próbujcie zmieniać przed wyborami Statutu waszej już organizacji, gdyż to może być również źródłem kłopotów rejestracyjnych. Na koniec rada. Jeżeli zdecydujecie się wreszcie otrząsnąć z marazmu, nie dopuśćcie do żadnych ważnych stanowisk nikogo z obecnych polityków. Nie tylko tych prominentnych. Nawet gdyby obiecywali wam poparcie swoich byłych formacji, czy złote góry. Oni totalnie spaprzą waszą inicjatywę. Kasa będzie wam z pewnością na jakimś etapie potrzebna, ale możecie zrobić zbiórkę korzystając z któregoś z elektronicznych mediów, a nie kas partyjnych obecnego establishmentu.

            Czy powinienem Wam życzyć powodzenia w budowaniu własnej przyszłości ? Do przeprowadzenia zmian o których napisałem, wystarczy nie więcej niż dwa tysiące młodych, entuzjastycznych, zaangażowanych ludzi, którzy swoim programem zdobędą zaufanie własnego pokolenia i tej części społeczeństwa, która ma dosyć braku jakichkolwiek perspektyw życiowych. Macie wszystko do zyskania. Możecie też nie kiwnąć palcem, stukać bezskutecznie w klawiaturę wylewając gorzkie żale, szwendać się po manifestacjach, iść grzecznie na wybory, lub je zbojkotować, oddając walkowerem władzę w ręce jakiejś konfiguracji politycznej, która już wcześniej brała udział w rotacji przy „korycie” i niczego dla was nie zrobiła. Możecie też uciec w emigrację. A za jakieś dwadzieścia lat sami siebie będziecie nazywać straconym pokoleniem.